Bóg Weles jest bohaterem licznych utworów (choćby grupy heavymetalowej Guardians of Death czy rapera Dariusa). Tak nazywa się też Kamień runiczny w grze Wiedźmin 3, a pisarka Blanka Lipińska wytatuowała sobie symbol Welesa na szyi. Tatuaże, heavy-metal, gry? Dlaczego to właśnie odpowiedzialny za zaświaty, bydło i bogactwo bóg Weles jest jednym z najpopularniejszych w popkulturze słowiańskich bogów?
„Włodzimierz kazał po ochrzczeniu ziemi ruskiej wrzucić w Kijowie posąg Wołosa do Poczajny, a o cały wiek później św. Abraham Rostowski w Rostowie zniszczył kamienny (…) posąg Wołosa, czczony przez Słowian i Finów (...) najbardziej zastanawia, że w „Słowie Igorowem" z r. 1187 wieszcz Bojan nazwany jest „wnukiem (potomkiem) Welesa.” -
Aleksander Bruckner, Mitologia Słowiańska, 1924
Słowiański bóg znany od Rusi po Czechy
Naszym cyklem artykułów o słowiańskich bogach (m.in. o Perunie czy Światowidzie) udowadniamy, że wcale nie są tak enigmatyczni, jakimi się je przedstawia. Owszem, niektórych znamy tylko ze wzmianek, ale słowiański bóg Weles jest udokumentowany bardzo dobrze od Rusi po Czechy, a opisy te sięgają wstecz tak daleko, jak piśmiennictwo w tych krajach.
Poza powyższym cytatem, A. Bruckner podaje też, że w czeskim kazaniu z 1598 r. pada ludowe stwierdzenie: „ki weles im naszepce” a w 1471 r. inny czeski ksiądz wzywa: „„porzućmyż już u welesa te grzechy". W tym miejscu warto zauważyć niezwykłą zbieżność tego 500-letniego zawołania z naszym dzisiejszym „do diabła”, „u diabła”, czy nawet: „do pioruna” lub „w pierony”.
Słowiański bóg Weles – bogactwo i... krowy
Znany z lektur szkolnych Józef Ignacy Kraszewski pisze zagadkowo w swojej pracy z 1860 r. („Sztuka u Słowian: szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiej”), że w muzeum w Pradze znajdował się wówczas posążek „zdający się wysławiać boga trzód Weles. (…) Wołos Czeski ma postać ludzką, z głową psią, a może baranią, ale bez rogów”. Co się stało z tym posążkiem i czy rzeczywiście przedstawiał Welesa? Nie wiadomo. Z naszej dzisiejszej perspektywy może wydać się dziwne, że Weles włada jednocześnie tak odległymi tematami, jak bydło i bogactwo. Dawniej jednak nie było w tym nic dziwnego. Prozaicznie: kto miał więcej krów, ten był bogatszy.
Słowiańskie jin i jang
Weles mitologicznie miał odpowiadać też za zaświaty, na zasadzie „czarnego” przeciwieństwa „białego” bóstwa władającego nad światem widzialnym. Echa tego typu wierzeń w walkę diabła z bogiem, czarnego z białym itp. uchowały się jeszcze w folklorze, a niektórzy widzą Welesa z Perunem w parze Biało- i Czarnoboga. Nie ma tu miejsca na opisanie wszystkich takich śladów, ale kto jest ich ciekaw, odnajdzie wiele interesujących wątków choćby w prawosławnych wierzeniach o walce św. Mikołaja (który tradycyjnie przynosił bogactwo i opiekował się bydłem) ze św. Eljaszem, który chroni od piorunów. Św. Eljasz czczony był w czwartek pod koniec lipca, i gdzieniegdzie na Podlasiu nadal przestrzega się zakazu pracy w ten dzień, a karą za złamanie zakazu ma być uderzenie... pioruna (słyszałam o tym osobiście od sąsiadów z okolic Siemiatycz – przyp. aut.). Czy przypadkiem św. Mikołaj czczony był (jest?) 6 grudnia, niemal tak, jakby w rocznym kalendarzu był lustrzanym przeciwieństwem Eljasza? Tradycyjnie obchodzono wtedy również Szczodre Gody z oprowadzaniem po domach kosmatego i rogatego Turonia, który zresztą do dziś towarzyszy kolędnikom. Ciemność i jasność, lato i zima, Weles i Perun... Nic na temat tych wierzeń nie jest pewne, ale trzeba przyznać, że trochę za dużo w tej historii przypadków.